Nikt z nas nie rodzi się doskonały. Wszyscy mamy kompleksy z rozmaitych powodów, pomyłek natury. Niektórzy z nas są niscy, drudzy wysocy, grubi, chudzi. Niektórych „defektów” nie możemy się pozbyć, czy skorygować ich (jak na przykład wzrost czy kolor oczu), ale inne tylko czekają, by je naprawić. Mowa tu o wadach zgryzu, krzywych zębach, szparach między nimi. Dla wielu ludzi jest to powód do wstydu, przez co nierzadko potrafią nawet zamknąć się w sobie i nie odzywać się ani nie uśmiechać, by uniknąć pokazywania swojego uzębienia. Są świadomi, że można skorygować tę wstydliwą rzecz, ale to wprawia ich w jeszcze większe przerażenie. Nie wyobrażają sobie nosić przez rok czy dwa aparatu na zęby, z obawy, że będą jeszcze lepszym obiektem do kpin i żartów. Niepotrzebnie! Warto zdecydować się na aparat, ale nie tylko ze względów estetycznych, ale także zdrowotnych. Zęby „z drutami”są bardziej odporne na próchnicę, ponieważ łatwiej je czyścić. Ponadto, każde dziecko w wieku około szóstego roku życia powinno udać się na wizytę do ortodonty, bo im szybciej stwierdzi się wady zgryzu, tym łatwiej będzie je skorygować. Oczywiście, nawet dorośli mogą poddać się zabiegowi prostowania zębów, chociaż będzie to trudniejsze i będzie trwać dłużej. Nie warto się jednak poddawać. Przede wszystkim dlatego, że niekoniecznie zmuszeni jesteśmy do noszeniu metalowych aparatów- dzisiaj ortodonta zaproponować nam może aparat, który jest praktycznie niewidoczny na zębach. Jest on oczywiście droższy, ale jeśli bardzo zależy nam na estetyce, możemy w niego zainwestować. Mimo tego, że początkowo noszenie aparatu będzie bolesne, po czasie przyzwyczaimy się do jego obecności i nauczymy się w nim jeść, choć powinniśmy unikać twardych produktów, na przykład orzechów oraz coca-coli, która mogłaby rozpuścić klej. Warto przejść przez te wszystkie trudności i wydać duże pieniądze, by po jakimś czasie spojrzeć w lustro i zobaczyć swój piękny, prosty uśmiech i pokazać go innym… często nawet pierwszy raz w życiu!
Archiwum Uroda
Nie wstydź się swojego uśmiechu, nawet metalowego!
poniedziałek, Wrzesień 7th, 2009Jesteś za gruba na modelkę – ważysz aż 45 kilo!
poniedziałek, Sierpień 31st, 2009
Proszę Państwa! W dzisiejszym sezonie, tak jak w poprzednim, moda na anoreksję. Anoreksja lansowana jest na wybiegach od niepamiętnych czasów. Dopiero od niedawna zaczęło to wywoływać stanowczy protest wśród ogromnej liczby ludzi, uważających to za skandaliczne i niedopuszczalne. Znanych jest parę przypadków śmierci modelek, które z powodu swojej bardzo niskiej wagi, a co za tym idzie anoreksji, zmarły. Jedna z nich nawet podczas pokazu. Każda dziewczyna, która uważana jest za atrakcyjną i wiąże swoją przyszłość ze światem modelingu, musi liczyć się z tym ogromnym zagrożeniem. To nie jest łatwa praca, choć niektórym wydaje się, że nie ma żadnej trudności w przebieraniu się parę razy i cierpliwym czekaniu, aż sztab makijażystów zajmie się resztą. Może samo to jest proste, ale droga do tego jest długa i wyboista. Aby w ogóle zastać otwartą furtkę do bycia modelką, trzeba spełniać odpowiednie kryteria, mieć odpowiedni wzrost, zupełnie nieadekwatną do niego wagę i proporcjonalną budowę ciała. Twarz jest na ostatnim miejscu. Najbardziej liczy się chudość. Przeraźliwa chudość, wystające żebra, nogi do nieba, uwidocznione kości policzkowe. To skandal- tak uważają niektórzy. To pierwszy krok do anoreksji i nie jest to zwykła gadanina, a widzimy to sami na własne oczy, kiedy przyjrzymy się zdjęciom obojętnie jakich modelek. Okrągłe, a nawet całkowicie normalne kształty nie mają szans na pokazanie się- wystający lekko brzuch to skandal, parę centymetrów więcej w biodrach czy za krótkie nogi są niedopuszczalne. Modny jest rozmiar zero. Modelki muszą takie być. Wiele zwalnianych jest z tej posady, kiedy niechcący za dużo przytyje, bądź ich twarze stają się okrąglejsze. Modelki muszą zgodzić się na kontrakt, w którym wyraźnie zaznaczone jest- nie zachodzić w ciążę. Bo jak wiadomo, po ciąży – rozstępy, wiszące ciało.. Kariera skończona. W dzisiejszym świecie trudno jest być kobietą wśród wieszaków. Najgorsze jest to, że wiele kobiet dzięki temu „ideałowi piękna” czuje się jak szaraczki.